01/04/2011

And what do you believe in???

W życiu każdego człowieka nadchodzi taki moment, w którym zastanawia się on nad swoją wiarą, duchowością. W moim przypadku następuje to od paru lat. Żyjąc w katolickim(w większości) kraju od dziecka byłam nauczana o tej religii. Nie mam zamiaru jakiegoś wielkiego sprzeciwiania się jej czy odłączania się. Nie. Nie jest mi to potrzebne i nie czuję takiej potrzeby.
Wierzę w Boga, Jezusa Chrystusa, Marię i inne podstawowe prawdy wiary. Jestem osobą wierzącą, lecz tzw. nie praktykującą. Dla znacznej ilości naszego społeczeństwa zapewne jest do grzech i sprawa godna pogardy. Według niektórych nie praktykowanie oznacza brak wiary. Nie odczuwam potrzeby uczęszczania co niedzielę na mszę, z której za wiele i tak nie wynoszę i jest to czas szczerze nudno spędzony. Zachowania oraz poglądy wielu księży, których wypowiedzi można słyszeć na mszach jak i w mediach przyczyniają się do mojego zniechęcenie do kościoła. Bóg nie jest kościołem- budynkiem. Często sprowadzony jest do tego aby być instytucją, z której czerpać można duże korzyści- materialne. Przykre, ale prawdziwe. Przykładem osoby, która dorobiła się fortuny na 'wierze' jest Pan Tadeusz Rydzyk, znany raczej wszystkim Polakom. Niestety przez wielu wielbiony.... Pozostawię to bez komentarza. Jeszcze oberwie mi się od jakiegoś mohera:D
Poglądy głoszone przez wiele osób świeckich o bardzo ważnych sprawach, np. w sprawie takiej jak in-vitro. Kościół jest przeciwny temu oto zabiegowi, czego nie rozumiem. Co jest złego w dawaniu ludziom szczęścia pod postacią dziecka? Szczęścia, które z przyczyn naturalnych jest często niemożliwe do osiągnięcia. Przekreślanie ludzi dlatego, że chcą mieć własne dziecko?! Absurd.
Polskie władze, również nie chcą pomagać ludziom w tej sprawie, mimo iż jest to w ich jak największym interesie aby rodziło się więcej dzieci. Przyszłość ludzi mojego pokolenia za lat naście może być dużym problemem. Nie wspominając już o naszych dzieciach.
Jest to zapobieganie niżowi demograficznemu jaki i sytuacji, w której będzie więcej emerytów niż osób pracujących, które będą ich utrzymywać. Jeżeli nie będzie nas miał kto utrzymać to co z nami będzie? ___________
Wracając do tematu kościoła. Otóż jego plusem może być wspólnota, rozumiana przeze mnie jako wspólna modlitwa z innymi. Być może wielu ludzi lubi modlić się/ (bądź odklepywać znane nam regułki na pamięć, nie zastanawiając się nad ich prawdziwym sensem) w towarzystwie innych. Do mojej modlitwy, rozmowy- a raczej monologu kierowanym do Boga nie są mi potrzebne inne osoby. Wystarczy mi cisza... Przepraszam, za rzeczy/sprawy, których żałuję, które mnie trapią; dziękuję za te i proszę o te dla mnie najważniejsze. Mówię o swoich uczuciach, odczuciach, przemyśleniach. Jest to poniekąd rozmowa z samym sobą, którą uważam za bardzo ważną w życiu. Modlę się codziennie. Bywają jednak wyjątki w przypadku kiedy sen jest silniejszy :)
Czasami zdarza mi się ochota pójścia do kościoła, lecz nie zawsze okoliczności na to pozwalają. Nie twierdzę, że kościół jest złem i nie zniechęcam ludzi do praktykowania swojej wiary właśnie w kościele. Jest to własny wybór zgodny z odczuciami i potrzebami danej osoby.
Kolejnym elementem wiążącym się z kościołem katolickim jest spowiedź. Czy pan w sutannie ma prawo mówić mi co mogę, a czego nie mogę robić? Czy ma prawo mnie oceniać? Czy ma on bezpośrednią "łączność" z Bogiem aby udzielać nam rozgrzeszenia, bądź go nie udzielić? Otóż twierdzę, że NIE. Nie widzę sensu w spowiadaniu się tylko po to aby się wyspowiadać. Nie mając na to chęci i spowiadając się z rzeczy, które i tak będziemy robić.
Wiara jest sferą indywidualną i nikt nie ma prawa w nią ingerować w życiu jednostki. Uważam, że każdy człowiek ma w ją w sobie. Osoby uważające się za ateistów, co w dzisiejszych czasach stało się też 'modne', również ją mają. Być może twierdzą inaczej, ale moim zdaniem w momencie kryzysowym, kiedy jedyną możliwością i nadzieją jest silna wiara i oni przekonają się, że jednak wierzą. Nie jest ważne w co/kogo dana osoba wierzy. Ważne, że wierzy.
Do napisania dzisiejszego posta skłonił mnie wczorajszy wyjazd na Jasną Górę do Częstochowy. Uważam to miejsce za święte i szanuję je. Miejsce ma swój urok jak i swoją długą historię sięgającą XIVwieku. Wczorajsza CUDOWNA pogoda sprawiła ten pobyt jeszcze bardziej przyjemnym:) W gablotach można podziwiać świetne eksponaty, najbardziej urzekła mnie biżuteria jak i tkaniny. Niestety zabronione jest robienie zdjęć -_- Oprócz podziwiania pięknych zabytków, można zaczerpnąć również lekcję historii naszego pełnego odwagi i siły kraju. Sam kościół w środku jest pełen niezwykłych zdobień. W bazylice trwa obecnie remont, weszłam tam jednak na chwilę i mimo licznych rusztowań widok jest fascynujący.
Modlitwa w gronie ludzi, z którymi spędziłam 3 lata liceum i są oni mi bliscy jest pozytywnym i dobrym doświadczeniem.
Dzień w Częstochowie był dniem bardzo dobrze i szczęśliwie spędzonym w gronie świetnych ludzi:) Sprzyjająca pogoda wprawiła mnie w bardzo pozytywny nastrój i na szczęście w najbliższych dniach słońce i ciepełko będzie nam nadal towarzyszyć, ach :)
Powracając do wątku duchowości. Jest ona wg mnie pięknie przedstawiona w filmie, który wywarł na mnie bardzo duże wrażenie, czyli "Eat Pray Love". Główna bohaterka w trudnym momencie swojego życia zwraca się pierwszy raz do Boga, prosi go o pomoc. Sposób jej modlitwy bardzo mi się podoba. Jest prawdziwy. W trakcie trwania akcji filmu bohaterka odbywa podróż wgłąb siebie, w różnych niesamowitych miejscach na Ziemi. Więcej opowiadać nie będę. Film naprawdę godny obejrzenia, poruszający istotne sprawy dotyczące naszego wnętrza.

Tym przyjemnym akcentem zakończę dzisiejszy obszerny post:)
Mam nadzieję, że wyrazicie swoją opinię na tematy jakie w nim poruszyłam.

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu:)

Sorry that I don't make the english translation today but I think my post is too long to do this, and I'm quite tired today to translate everything. So I ask you to use google translate option. Please forgive me:)
Have a nice weekend ;)












14 comments:

  1. Beautiful flowers! :D
    Kiss!

    ReplyDelete
  2. wow these pics are gorgeous.
    x

    ReplyDelete
  3. ale się rozpisałaś. :D

    ReplyDelete
  4. nie uważasz, że to dość zabawne, że piszesz o ważnych i poważnych sprawach wiary, a komentarze to "ładne zdjęcia" i "ale się rozpisałaś"....;/ ludzie są dziwni...

    ReplyDelete
  5. Owszem jest to dziwne, ale co do komentarzy o ładnych zdjęciach to nie otrzymałam ich od osób z Polski więc jest to wytłumaczalne, że nie rozumieją oni tego co napisałam, a być może nie chce im się korzystać z translatorów, to już ich sprawa.

    ReplyDelete
  6. I love flowers :D Kisses

    ReplyDelete
  7. ciekawa jestem czy wiesz jak przebiega proces in-vitro i na czym to polega. Bo jeśli byś wiedziała nie byłabyś zwolenniczka

    ReplyDelete
  8. behindblueeyes: wiem na czym polega ten proces. Jeżeli bym nie wiedziała to raczej nie wypowiadałabym się na ten temat. Jeżeli uważasz jakiś aspekt tego procesu za zniechęcający to chętnie wysłucham Twojego zdania na ten temat.

    ReplyDelete
  9. Wiec zarodek to już dziecko, cżłowiek. Wybiera się ich kilkanascie i patrzy jak sie rozwijaja najczesciej wybiera sie dwa i wprowadza do macicy kobiety(juz w tak wczesnym stadium nastepuje selekcja, silniejszy zostaje wybrany) Dokladnie tak samo z kobieta jesli ,,przyjma'' sie oba a rodzina ,,zażyczyła'' sobie jedno dziecko również wybiera sie ten silniejszy. Taka wlasnie wczesna aborcja. Tylko to mi sie w tym nie podoba. Sam fakt, ze kochajacy sie ludzie zyskuja dziecko jest dobry:)

    ReplyDelete
  10. A ja jestem wierząca, raczej praktykująca, podoba mi się przynależność do tej religii, czuję, że jest mi to potrzebne.

    Na religii za to od księdza na temat in vitro słyszałam wprost niestworzone rzeczy. Otóż twierdził, że dzieci tzw z probówki gorzej się rozwijają, są bardziej upośledzone, mają mniejsze IQ, są bardziej pobudliwe itd. Nawet nie wspomniał o tym jak się to in vitro robi, bo najwyraźniej nie miał pojęcia. Znam dziecko z in vitro i takiego małego skarba to ja jeszcze nie widziałam, dziewczynka jest wprost cudowna i nie jest ani upośledzona ani pobudliwa. Przedstawiciele kościoła czasem naprawdę walą bzdury, że chce się ich wyśmiać. Mój proboszcz popiera PIS, a narzeka na PO. Też się zastanawiam, co wiara i polityka mają wspólnego i również kwituję to uśmieszkiem, bo nie ma rady na coś takiego.
    Fajnie, że modlisz się na swój sposób i mimo, że nie praktykujesz- utrzymujesz kontakt z Bogiem.
    Ja za to np. odczuwam potrzebę chodzenia do kościoła, spowiedzi, Komunii. Fajnie jest niejako zrzucić swoje grzechy, zrzucić z siebie za nie odpowiedzialność, taki prysznic dla duszy i sumienia. Dlatego jestem na tak. Nie odczuwam, że ktoś mi coś narzuca, a ksiądz się wymądrza. Ksiądz wysłuchuje moje grzeszki i daje mi rozgrzeszenie, bym znów miała czyste serce, no jest to wspaniałe po prostu. Co prawda kilka razy ksiądz mi jakąś reprymendę dał w konfesjonale, ale nie chodzę już do gościa ;P nie potrzebuję kazań, a wysłuchania.
    Częstochowa jest wspaniałym miejscem. Byłam w zeszłym roku tam 2 razy. Ma niezwykły klimat.
    Zachęciłaś mnie do tego filmu, dopiszę do listy filmów które muszę obejrzeć :)
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  11. Mi zdarzało się prowadzić dyskusję z księdzem na religii w tamtym roku i dowiedziałam się, iż uważa on że Kościół powinien się mieszać do polityki oraz jest on fanem Radia Maryja i ceni jego założyciela ;] Tematy seksu przedmałżeńskiego itp. również były poruszane i jedyne co można powiedzieć to bez komentarza.

    ReplyDelete
  12. Anonymous18/4/11 06:52

    Oj ty głupia dziewczynko, zobaczysz jak życie zweryfikuje twoje poglądy... będzie "jak trwoga to do Boga" jak w większości przypadków;)

    Pozdrawiam;)

    PS nie jestem "moherem" tak dla ścisłości:)

    ReplyDelete

Thank you so much for taking time visiting my blog. I really appreciate your opinions ;) xo xo